wtorek, 31 maja 2016

perspektywa


Dzisiaj ogród tak z większej perspektywy.

Wygląda jak park a nie ogród. Ale byliny oczywiście są. O nich innym razem.










Wczoraj mieliśmy burzę. Ale co to za burza ja się pytam. Pogrzmiało, nawet popadało. Tyle, że wieczorem jak zwykle z konewkami biegałam.
Nadal czekam na porządny deszcz.

Czy to nie mogłoby padać w nocy a w dzień słoneczko?

poniedziałek, 16 maja 2016

Lilaki

Jak maj to bzy. Liliowce znaczy się. :)

Ubóstwiam je. Nie dość, że pięknie wyglądają to jeszcze cudownie pachną.













Jest ich w ogrodzie więcej ale zastrajkowały i nie kwitną. Na przykład ten o cudownie kolorowych liściach.

Albo ten o dwukolorowych kwiatkach.
(sensation) Zaparł się i jeszcze malusieńkie pączki ma. Ale niedługo i on da popis.

A w czerwcu czeka mnie piękno lilaka pekińskiego.

Lada moment zakwitną też moje lilaki meyera. Te to dopiero pachną!
A najważniejsze ze powtarzają kwitnienie.

Nie wyobrażam sobie wiosny w ogrodzie bez tych cudownych krzewów.

piątek, 22 kwietnia 2016

Gotowy!


Kamieniak gotowy!

Trochę to trwało ale w końcu jest.
Przy okazji "zajechałam" taczkę. Kamienie się wysypały. Najpierw na nią krzyczałam a później .... zostawiłam. Na drugi dzień wsadziłam kilka skalniaczków.
Jak upadło to niech leży :P. Nawet tam do tych kamieni pasuje.

A z kamieniaka najbardziej cieszą się koty. Kamienie się nagrzewają i wygrzewają się na nich moje kotecki.







Teraz czeka nowa praca. 
Trzeba w końcu zająć się tą formą i zrobić jakieś oczko wodne.

Wiosna na całego, wszystko pięknie zaczyna rosnąć i kwitnąć.













Zaczynają kwitnąć mniszki czyli czas na robienie miodu. :)
W tym roku muszę więcej zrobić bo bardzo szybko "schodzi". Ale nie ma się co dziwić i dobre i zdrowe i swoje!

Gnojówka z podagrycznika też "się robi". Roślinki będą miały co jeść.

Wszystkim słonecznego weekendu życzę i serdecznie pozdrawiam tych, którzy do mnie zaglądają. Nawet tych, którzy  mają przegwizdane bo nie mają ogrodów tylko balkony. :P 

wtorek, 5 kwietnia 2016

Kamieniak.


Czas wiosny, czas pracy. 

W weekend pogoda naprawdę nas rozpieszczała. Trudno byłoby zmarnować tak piękny czas. 
Zaczęliśmy od zdzierania agrowłókniny spod iglaków. (ktoś w ogrodniczym poradził nam, że agrowłóknina to świetny pomysł na chwasty) Bzdura totalna !!!
Przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. 
Chwasty rosły na potęgę, żeby tylko chwasty. Tam po prostu darń już była po trzech latach. Za to na ziemi pod włókniną pięknie rosły korzenie płożących iglaków. Zamiast w ziemi, to pod samiutką włókniną mieliśmy pajęczynę korzeni. :(
Najpierw szarpanie się z włókniną a później kolejne szarpanie, żeby z tej włókniny zedrzeć darń. Masakra totalna. Ale włókninę chciałam odzyskać na kolejny pomysł ogrodowy. Ziemia wcześniej czy później zjada mi kamienie, więc tak włóknina akurat pod kamienie się nadaje. 

W ogrodzie mieliśmy tak zwany "okrąglak". Kółka z różnych materiałów. (kamień, drewno, piasek, żwir) Niestety po kilku latach "okrąglak" zatarł się i nic już widać nie było. Postanowiłam, że zrobimy "kamieniak".

Zebrałam trzy wiadra skalniaczków różnych. Gdzieś się przydadzą. Reszta została zgrabiona. Coby mniej pracy było, wszystko co zgrabiliśmy (mchy, drobny żwirek, reszta skalniaków i ziemi) zostało zebrane na środek . 
Na to położyliśmy odzyskaną agrowłókninę i .... zaczęła się zabawa. 
Z całego ogrodu pozbierałam kamienie i przeniosłam na "kamieniak".




Teraz zaczęło się układanie kamieni. Przerzuciliśmy  kilka ton.
Niestety pomimo takiej ilości odzyskanego kamienia, okazało się, ze jednak jest go za mało.:(
Kończyć będziemy w piątek. 





 Kamieniak łączy się z Brzozowym Kręgiem. Widać tam sporo miejsca po zagrabieniu, gdzie można będzie coś posadzić. Myślałam nad jednorocznymi, kolorowymi kwiatkami.








Jak patrzę na zdjęcia to widzę ile jeszcze pracy nas tam czeka. Ale wiosna dopiero się zaczęła.
Jak się coś robi, to taka cudowna energia w człowieka wchodzi. :)
Gorzej jest dzień później. Dzień później czuje się każdą, nawet najmniejszą kosteczkę i człowiek dziwi się ile ich w takim ciele może się zmieścić. :P  
Boli nawet nos. Dziwne, nie? Ale to chyba akurat od słoneczka. 

Dziś dzień był równie piękny, ale zajęłam się głównie sianiem. Brak mi parapetów, brak mi desek do prasowania, już nie wiem, gdzie stawiać pojemniki. Ale cóż, oby do 15 maja.